Jak dostać pracę w Google?

IS: Jaki jest wobec tego nowy pracownik Google?

RS: Jest kilka rodzajów nowych pracowników Google. Są ludzie, którzy właśnie skończyli studia i Google jest ich pierwszą pracą. Często mogą się pochwalić dyplomem bardzo dobrej uczelni (MIT, Stanford, Harvard) lub wynikami w konkursach informatycznych. Drugi typ to programiści, którzy w swoich poprzednich firmach mieli status "gwiazd". Byli liderami zespołów lub najzdolniejszymi developerami, ale zorientowali się w pewnym momencie, że ich dotychczasowa praca nie dostarcza im stymulacji niezbędnej do rozwoju. Dla tych ludzi Google to kolejny, naturalny krok w karierze, większy prestiż i większe wyzwania. Wreszcie są osoby, które przyszły do Google po akwizycji firmy, w której pracowały dotąd. Niektóre z nich czują się w nowej sytuacji doskonale, inne nie potrafią odnaleźć się w wielkiej korporacji.

W Mountain View często powtarzany jest żart, że Google to miejsce, do którego ludzie wybitni przychodzą, aby znowu zostać znowu przeciętniakami. Trafnie pokazuje on, iż przeciętny poziom umiejętności inżyniera Google jest niezwykle wysoki, a jednocześnie, że w takim towarzystwie trzeba mocno się starać, aby się wyróżnić.

IS: Jakie są dalsze losy kandydata, którego Google wybrał i zaprosił do pracy w centrali firmy w Dolinie Krzemowej?

RS: Google pomaga w relokacji pracownika i jego rodziny. Załatwia wszystkie formalności wizowe, wynajmuje firmę przeprowadzkową i płaci za bilet lotniczy. Zapewnia też na początku tymczasowe mieszkanie.

Pierwsze dwa tygodnie przypominają trochę powrót na uczelnię. Wszyscy nowi pracownicy rozpoczynają pracę w poniedziałek i są nazywani na przykład "klasą 24 października". Trening składa się z wykładów i ćwiczeń. Część zajęć jest wspólna dla wszystkich nooglersów (tak się w firmie nazywa nowych pracowników). Inne są specjalnie dla inżynierów, specjalistów sprzedaży, itp. Do tego dochodzi trochę zabaw integracyjnych. Bardzo sympatycznym aspektem jest to, że po dwóch tygodniach nowy googlers ma już całkiem sporą paczkę znajomych rozproszoną po całej firmie.

IS: Czy to prawda, że jedzenie w Google jest za darmo?

RS: Pracownicy mają darmowy dostęp do wielu rzeczy. Darmowe (i zdrowe!) obiady, śniadania i kolacje serwowane są w stołówkach kampusu. W Mountain View jest ich aż 28 - można wybierać spośród chyba wszystkich kuchni świata. Do tego dochodzą mikrokuchenki zaopatrzone w kanapki, batoniki, napoje. Żadne stanowisko pracy nie powinno znajdować się dalej niż 50 metrów od jedzenia!

Google bardzo stara się "dopieszczać" swoich pracowników. Darmowa siłownia, sieć autobusów obejmująca większość Bay Area, masaże, zniżki na bilety w kinach i dość dużej liczbie sklepów. Długo można by tak wymieniać.

IS: Czy pierwszych kilka miesięcy w Google jest trudnych?

RS: Każdy w Google zaczyna od zera. Bardzo wiele używanych na co dzień narzędzi zostało napisanych na użytek wewnętrzny i osoba, która przychodzi z zewnątrz, siłą rzeczy nie ma o nich pojęcia. Do tego dochodzą problemy wielkiej skali. Można poczuć się jak piętnastolatek, który właśnie zainstalował Linuksa po raz pierwszy w życiu i mozolnie uczy się używać nowego systemu. To bywa niesamowicie frustrujące - uczyć się wszystkiego od początku. Szczególnie, kiedy właśnie rozpoczęliśmy nową pracę i bardzo chcemy się wykazać.

Na szczęście jest to zjawisko doskonale wszystkim znane, więc nikt nie oczekuje cudów od "nowego". Szacuje się, że inżynier potrzebuje przeciętnie około pół roku aby stać się w pełni produktywnym. Próby przyspieszenia tego na siłę prowadzą tylko do niepotrzebnego stresu. W Google zakłada się, że inżynierowie będą pracować dla firmy przez wiele lat, więc tych kilka miesięcy spędzonych na nauce nie jest niczym strasznym.

IS: Co jest zaskakującego w tej pracy?

RS: W świecie startupowym rzadko miałem do czynienia z programistami po czterdziestce. W Google jest ich sporo. Są nawet programiści po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce. Nie chodzi tu o osoby czekające na ciepłej posadce na emeryturę! Mówię o ludziach będących na bieżąco ze swoją dziedziną i wręcz u szczytu swojej kariery. Mają wybitne osiągnięcia, stworzyli systemy operacyjne, języki programowania, standardy, na których obecnie opiera się Internet. Możliwość nauczenia się czegoś od nich jest okazją jedyną w swoim rodzaju.

Niewykluczone, że ten szacunek dla doświadczenia wynika z korzeni akademickich Google. Jest to niezwykle odświeżające w czasach, kiedy dyskryminacja ze względu na wiek jest czymś powszechnym.